A może Bałtyk? Co wy na to?

by

     Bałtyk pachnie jodem, świeżymi rybami i wodorostami pozostawionymi przez fale na brzegu. Wieczorne, wakacyjne spacery to zazwyczaj przechadzka brzegiem morza w ciepłej bluzie lub kurtce, z podwiniętymi nogawkami od spodni, stąpanie po zimnej wodzie i podziwianie najpiękniejszych zachodów słońca.

A czym pachnie lato? Wakacjami! Bałtyckie plaże odwiedzałam w Karwi, a także w Jastrzębiej Górze, Chłapowie, Władysławowie, Jastarni, Juracie, Helu, Gdańsku, Stegnie, Kątach Rybackich i Krynicy Morskiej. Wszystkie te miejscowości pachną tak samo. Ten sam zapach przypomina mi wakacje z dzieciństwa. Zapach polskiego morza jest taki sam, nieważne na której plaży stąpam, zawsze mam to samo odczucie, że jestem nad Bałtykiem.Bałtyk

Bałtyk

Karwia, to miejscowość od której zaczęłam moje bliskie relacje z polskim morzem. Byłam wtedy 6-letnią małą dziewczynką, która marzyła o wakacjach nad wielką wodą, której jest tyle, że drugiego brzegu nie widać. Nie mam z tego okresu zbyt wielu wspomnień, ponieważ gdzieś zaginęły z racji przeżytych lat. Niektóre z nich to wspomnienia z czarno-białych fotografii , które schowane w albumie leżą i czekają by do nich zajrzeć. Zaglądam tam raz na jakiś czas i zawsze pojawia się ten sam uśmiech na mojej twarzy.

Bałtyk

Morze Bałtyckie- Karwia

Uradowana i szczęśliwa biegnę za rowerem, na którym tata wiezie nasze torby z ubraniami i wszystkimi potrzebnymi rzeczami na dwutygodniowe wakacje. Między ubraniami upchane są sztućce, mały garnek oraz inne kuchenne gadżety, które mama spakowała. Czyli wszystko to, co w latach osiemdziesiątych mogło nam się dodatkowo przydać podczas wakacji. W drugiej mniejszej torbie znajduje się jedzenie, które w tamtych czasach nie było dostępne w takich ilościach jak dziś. Z tego co pamiętam, w Karwi w tamtych latach był tylko jeden sklep, a był on dość ubogo zaopatrzony, czyli tylko w chleb, ser i wędlinę. Na straganach można było kupić warzywa i jakieś pamiątki. Takie produkty zdecydowanie wystarczały aby przygotować śniadanie, obiad i kolację.

Bałtyk

Boję się strasznie, że odjedzie nam pociąg do Radomia, bo z Radomia wyruszamy autokarem nad tą wielką wodę. Czekając na peronie na nasz pociąg, mam ochotę wszystkim wokoło powiedzieć, że jadę nad morze i chcę tam zobaczyć duże czerwone słońce, zachodzące tam gdzieś daleko za morzem, takie samo jak na widokówce, którą ostatnio przysłali babcia z dziadziusiem. W końcu przyjeżdża, nie spóźniliśmy się, emocje sięgają zenitu i wraz z siostrą machając tacie na pożegnanie z okien pociągu, zaczynamy naszą wielką przygodę. Do Radomia jedziemy jakieś 30 minut, musimy przesiąść się do podmiejskiego autobusu aby dotrzeć do miejsca, z którego wyruszamy na nasze upragnione wakacje. Jest już późny wieczór. Mama ubiera nas w bluzy i długie spodenki, tak aby było nam wygodnie i ciepło podczas całonocnej podróży.

Bałtyk

Bałtyk– Mamo!!! Głodna jestem!!! Z naszej torby z jedzeniem, dostaję pyszną kanapkę, którą przepijam ciepłą herbatą z termosu. Jedząc kanapkę przyglądam się nowym twarzom i ich bagażom. Pan kierowca chowa nasze torby, a my zajmujemy miejsca, które są dla nas zarezerwowane. Zapach spalin wypełniał cały autokar. W tamtych czasach autokar miał zawsze ten sam nieprzyjemny zapach i zazwyczaj był pomieszany z wymiocinami ludzi mających problem z tzw. chorobą lokomocyjną. Robi mi się niedobrze. Mama podaje nam po tabletce aviomarinu. Kręcę się, rozglądam po autokarze, szukam dzieci, nowych przyjaciół, które jadą tak jak ja na upragnione wakacje nad polskim morzem.Bałtyk

Bałtyk

Obserwuję także kierowcę i zastanawia mnie to, czy nie będzie mu się chciało spać, bo ja już powoli robię się senna. Kierowca trzyma kierownicę jedną ręką, a drugą dyskretnie popija herbatę z plastikowego termosu, wyciągniętego z materiałowej, niewielkiej torby. W autokarze powoli robi się cisza. Pewnie wszystkie dzieci dostały taką samą tabletkę co ja. Życie poza autokarem toczy się tak samo. Siedzę z nosem w szybie i zastanawiam się, co robią teraz ludzie w domach z zapalonymi światłami, które mijamy. Wszystkie dzieci kładą się spać? A może jakąś bajkę oglądają? Myślę o szczęściu, które spotka mnie o poranku i z ,,mrówkami,, w brzuszku zaczynam powoli zasypiać. Budzę się rano już na miejscu. W ciągu jednej nocy krajobraz zmienił się w bajkę, a wszystko stało się inne, nie takie jak dotychczas. Świat jest piękniejszy, niebo wydaje się bardziej błękitne i domek, w którym będziemy mieszkać też jest inny, bo jest w kształcie trójkąta. Nadal nie mogę doczekać się tej wody bez drugiego brzegu i bardzo szybko chcę pobiec dróżką, którą mama mi pokazała, prowadzącą do upragnionej plaży i wielkiego morza. Warto było cierpliwie czekać, bo w końcu nadeszła ta chwila. To moment, który pozostał na długo w pamięci. Droga nad morze i widok ogromnej ilości żółtego piachu, muszle porozrzucane po mojej wielkiej piaskownicy, zachodzące ogromne czerwone słońce i zapachy Bałtyku, zanotowałam tak głęboko w pamięci i wracam do nich zawsze wtedy, kiedy jestem na jednej z bałtyckich plaż. Żadne inne miejsce na świecie nie pachnie tak intensywnie i wyjątkowo jak ten nasz polski Bałtyk i nigdzie indziej nie zachodzi słońce w tak wyjątkowy, magiczny sposób.

 Bałtyk