Niby daleko a jednak tak blisko.

by
    Sami sobie jesteśmy winni! Dlaczego organizowanie tej ,,dalekiej” 🙂 nam wyprawy trwało tak długo! Od momentu kiedy postanowiliśmy, że pojedziemy w to tajemnicze nam miejsce, minął rok. A przecież niejeden raz spoglądaliśmy w tym kierunku. Przyszła ta chwila, kiedy obydwoje zdecydowaliśmy, że jednak wybierzemy się do tego tak ciekawego miejsca. A był to 3-ci maja. 
– Dzwonisz? 
– Tak, już dzwonię 
– I co? 
– Możemy dziś jechać! 
Szybka poranna toaleta oraz spakowanie tego, co najważniejsze zajęło mi chwilę. A arcyważną dla mnie rzeczą jest mój aparat, bez którego nigdzie się nie ruszam. Biegnę do samochodu podekscytowana i z wielkim uśmiechem na twarzy zajmuję miejsce pasażera. Słońce wygląda zza chmur, które są prawie na wyciągnięcie ręki. Jedne pierzaste, drugie kłębiaste cumulusy, z których być może spadnie deszcz. Kompletnie tym się nie przejmuję, co dziś z nieba spadnie. Ja mam swój plan i cel do zrealizowania i nic mi nie stanie na przeszkodzie. Zamyśliłam się tak bardzo, że nawet nie zauważyłam kiedy dojechaliśmy. A o czym myślałam? O tym, że pół roku temu stąpałam po ziemi, która jest ponad tymi chmurami. O Pico del Teide, z którego mogliśmy podziwiać te cumulusy z góry. Wysiadam z auta i muszę zdjąć swoją bluzę, bo słońce dało za wygraną. Po chwili zastanowienia, podejmuję decyzję, że w aucie zostawię także moją torebkę, która na tę chwilę jest mi zbędna. Trzymam tylko swój aparat, który jest już gotowy do działania. Wchodzimy!
-Dzień dobry 
-Dzień doooobry. Witamy! 
-Dwa bilety poproszę. 
-20 złotych 
-Dziękuję 
Po przekroczeniu tej magicznej, starej drewnianej bramy, wiedziałam, że szybko nie opuścimy tego miejsca. Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach oddalone zaledwie 6 km od naszego dachu nad głową, pozostanie na długo w naszej pamięci. Rozglądam się raz na lewo, raz na prawo, i nie wiem w którą stronę mam wyruszyć. Po lewej stary samolot, po prawej czołg!

 Muzeum Motoryzacji i Techniki w Otrębusach 

Muzeum Motoryzacji i Techniki
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Po chwili zastanowienia ruszamy do czołgu. Byłam bardzo zaskoczona tym co zobaczyłam, bo spodziewałam się tutaj tylko starych samochodów i autobusów. Takie pojazdy były dość często tankowane na stacji benzynowej na przeciwko mojego miejsca zamieszkania. Wiadomo, że czołgiem nikt nie przyjedzie aby zatakować, bo nie nadaje się już do użytku, a tym bardziej nikt nie przyleci samolotem, któremu brakuje odpowiednich części. A gdzie pas startowy? Wdrapujemy się na czołg. Wcześniej pani w kasie poinformowała nas, że do czołgu, jak i na niego możemy wchodzić. Miałam ochotę wejść do środka, lecz po otworzeniu włazu zrezygnowałam. Zbyt mocno było czuć ropę, a poza tym wejście do czołgu było bardzo małe. Średnica jego raczej nie została dostosowana do kobiecych, szerszych bioder. Na samą myśl, że się zaklinuję, odechciało mi się wchodzić do środka. Kątem oka widzę białą ciężarówkę bez dachu, ozdobioną kwiatami i flagami.
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Podchodzę do niej i już wiem, co to za pojazd. Papa mobile z 1979r., którym Karol Wojtyła podróżował po Polsce. Jest to rekonstrukcja z wykorzystaniem oryginalnych elementów, zbudowana na potrzeby nagrywanego kiedyś filmu o Janie Pawle II. Dalej stoi piękny, błyszczący Mercedes Benz, a obok rosyjska limuzyna Gaz 13 Czajka.
 
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Zwiedzanie muzeum zapowiada się ciekawie. Czas na lewą stronę. Staram się wejść w każdy zakamarek. Muzeum jest bardzo małe, więc taka ogromna ilość eksponatów upychana jest gdzieś po kątach. I co znajduję? Coś w stylu rykszy, starą kasę fiskalną i jakieś śmieszne telewizory.
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Z daleka widzę dziwny fotel. Podchodzę i nie mogę uwierzyć. To co widzę sprawia, że  pomyślałam, że gdybym żyła w tamtych czasach, to pewnie nie korzystałabym z usług stomatologicznych, bo nie byłoby mnie na to stać. Ten fotel z całym oprzyrządowaniem zapewne był na wyposażeniu ekskluzywnych gabinetów.
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Przeżyte lata robią swoje, wszystko niszczeje i starzeje się. Nie zmienia to faktu, że na widok tego fotela, ciarki mam na całym ciele. Zdjęcie tego zabytku powieszę sobie w łazience. To tak na wypadek gdybym kiedyś chciała skrócić czas mycia zębów. Obok tego fotela wisi cała sterta lamp naftowych, stare radia, obrazy i kolejowy zegar.
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Idę dalej w kierunku aut z lat 20-tych, 30-tych i PRL-owskich zabytków.
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Po lewej stronie spostrzegam starą maszynę do szycia. Łamię troszkę zasady, podchodzę bliżej maszyny. Jedną nogą stoję poza linią, której odwiedzający nie mogą przekraczać. Wychylam się aby zobaczyć co znajduje się za maszyną. I tu pojawia się mój głośny śmiech. Tabliczka informacyjna -,,Uwaga samochód”, której widok strasznie mnie rozbawił.
Muzeum Motoryzacji i Techniki
W obecnych czasach to niedługo będziemy mogli spotkać tabliczki z informacją – ,,Uwaga dron”! Rozglądam się i widzę stare rowery, wózki dla dzieci i inne gadżety, których wcześniej na żywo nie widziałam.
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Auta w tej części są zadbane, piękne i świecące. Szkoda tylko, że nie można wejść i usiąść za kierownicą. Dłuższą chwilę spędziłam przyglądając się małemu samochodzikowi BMW Isetta, który produkowany był w latach 1955-1962.
Muzeum Motoryzacji i Techniki
To taki obecny Smart, tylko drzwi otwierają się jakoś dziwnie z przodu. A co jeszcze przykuło moją uwagę: 
Muzeum Motoryzacji i Techniki
– Buick Skylark 53 – auto premiera Józefa Cyrankiewicza, jeździli tą marką także Marilyn Monroe i Elvis Presley 
Muzeum Motoryzacji i Techniki
– Cadillac Eldorado w wersji z elektrycznymi szybami. 
Muzeum Motoryzacji i Techniki
– Praga. Przedsiębiorstwo dawniej czechosłowackie, produkujące auta w latach 1907- 2006
 
Muzeum Motoryzacji i Techniki
– Horch 830 Cabrio – jeden z najbardziej ekskluzywnych aut produkcji niemieckiej
 
Muzeum Motoryzacji i Techniki
– BMW DIXI, pierwszy samochód BMW
 
Muzeum Motoryzacji i Techniki
 – PONTIAC 6-29 Big Six -1929 r.
Muzeum bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Tak nas pochłonęło to podziwianie, że spędziliśmy w nim około 3 godzin.  Byliśmy tam we dwoje, lecz każdy z nas obrał inną drogę zwiedzania. Ja spędziłam więcej czasu przy drobiazgach takich jak lampy, maszyny do szycia, kasy fiskalne, maszyny do pisania, wózki dla dzieci, butelki i inne szklane drobnostki.
Muzeum Motoryzacji i Techniki
Michał podziwiał auta, motocykle oraz cięższą artylerię. Niby razem, a jednak osobno. Pogoda nam także dopisała, więc byliśmy uradowani tym, że słońce oświecało te piękne, stare eksponaty. Jest tyle przeróżnych staroci w muzeum, że gdybym chciała dotknąć wszystkiego, zajrzeć w każdy kąt, sądzę, że przez tydzień nie wróciłabym do domu. Dlatego opisałam tylko małą część tego, co tam się znajduje. Jest to miejsce,  którego nikt z nas nie powinien ominąć. Mimo braku przestrzeni, muzeum nadal poszukuje starych zabytków. Wszystkie potrzebne informacje znajdziecie na stronie Muzeum Motoryzacji i Techniki.  Zachęcam do odwiedzin, bo w takim miejscu wyobraźnia nasza przekracza wszelkie granice.